wstecz wprzod
Klasa średnia to nie tylko BMW, Audi i Mercedes. Do walki o najbardziej wymagającego klienta właśnie dołączyła Alfa Romeo z modelem Giulia. Kilkanaście miesięcy temu na europejski rynek wkroczyło Infiniti Q50, a ceną wspomnianej stawce dorównuje także VW Passat w najwyższej wersji wyposażenia z najmocniejszym dieslem. Oto subiektywny przegląd najciekawszych sedanów w segmencie premium oraz tych, które do premium mają już naprawdę niewiele.
Alfa Romeo Giulia
Alfa jest najmłodszym graczem w segmencie. Tryska świeżością i nowymi technologiami. W najmocniejszej wersji producent postawił na tylny napęd, wkrótce jednak do oferty dołączy wersja 4x4. Takie rozwiązanie to hołd dla wyścigowej legendy marki, która wraz z Giulią, zaprezentowaną na 105-lecie koncernu, ma pomóc w odzyskaniu dawnej świetności. Auto wygląda nowocześnie, agresywnie, a zarazem elegancko.
Giulię można zamawiać w jednej z czterech wersji silnikowych. Podstawowa to dwulitrowa benzyna o mocy 200 koni mechanicznych - kosztuje 149 tysięcy zł. Druga - topowa Quadrifoglio V6 biturbo o mocy 510 KM i jednocześnie najtańsze na rynku 3,9 sekundy do setki – 359 tysięcy złotych z manualną, 6-stopniową skrzynią i napędem na tylne koła.
Klienci nastawieni na oszczędną eksploatację powinni postawić na 2,2-litrowego diesla o mocy 150 lub 180 KM. Oba mogą współpracować z 8-biegową przekładnią automatyczną firmy ZF, która montowana jest również w najmocniejszych wersjach BMW. Za podstawowego diesla z manualem trzeba zapłacić 139 000 zł.
Wnętrze Giulii emanuje luksusem i designem typowym dla włoskiej marki. Nie brakuje wykończenia z drewna, skóry i alcantary, ale sznytu dodaje aluminium i ciekłokrystaliczne wyświetlacze. Nabywca ma w tym zakresie naprawdę szeroki wachlarz opcji.
Audi A4
To w tej chwili to jedno z najważniejszych aut segmentu D. Wprowadzone w zeszłym roku A4 tchnęło nową jakość w definicję projektowania wnętrza. Mimo że z zewnątrz auto niczym szczególnym się nie wyróżnia, to przedział pasażerski i właściwości jezdne stanowią o jego sile. Materiały wykończeniowe i dbałość o najmniejsze detale są na wyjątkowo wysokim poziomie. Deskę rozdzielczą zaprojektowano w duchu minimalizmu. Większością zawiaduje ekran wielkości niewielkiego tabletu, wciąż bez możliwości dotykowej obsługi. Przed oczami kierowcy wkomponowano w pełni ciekłokrystaliczny wyświetlacz, przekazujący najważniejsze informacje z komputera pokładowego, nawigacji i zewnętrznych nośników pamięci.
Przeciętnie natomiast wypada Audi w kwestii przestrzeni. Zwłaszcza w drugim rzędzie brakuje centymetrów przed kolanami i nad głowami. Wielkościowo to poziom kompaktowego Renault Megane czy Volvo V40.
Ale jeśli weźmiemy pod uwagę właściwości jezdne, A4 to ścisła czołówka segmentu. Napęd, w zależności od wersji, trafia na przednią lub obie osie - quattro. W ofercie znajdziemy aż 6 silników. Podstawowy to 1.4 TSI (150 KM) sprzężony z manualną lub automatyczną skrzynią. A4 w podstawowej wersji kosztuje 131 tysięcy złotych. 2.0 TFSi (252 KM) to wydatek przynajmniej 171 800 zł. Diesel jest tylko jeden, ale występuje aż w trzech wariantach mocy: 122, 150 i 190 KM. Najsłabszy kosztuje 143 600 zł, zaś najmocniejszy 173 100 zł w bazowej konfiguracji wyposażeniowej.
Na najmocniejszą odmianę RS4 przyjdzie nam jeszcze poczekać. Do tej pory pod maską ekstremalnego A4 pracował wolnossący silnik V8. Tym razem ma to być V6 z turbo.
BMW serii 3
Produkcję szóstej generacji serii 3 rozpoczęto w październiku 2011. Auto wytwarzane między innymi w Monachium i Ratyzbonie odmłodzono delikatnym liftingiem w połowie 2015. BMW ma napęd przekazywany na tylną lub obie osie. Korzystny rozkład masy, a także szereg mocnych silników sprawia, że to jeden z częściej wykorzystywanych samochodów w motor sporcie. Za kierownicą siedzi się nisko, a miejsca w kabinie jest równie mało, co we wspomnianym wcześniej Audi.
Jakość materiałów wykończeniowych też odstaje od niemieckiego konkurenta, ale frajda z jazdy jest na bardzo wysokim poziomie. Bawarski sedan może być napędzany jednym z aż 13 silników. To absolutny rekord w tym segmencie. Poza mocnymi jednostkami sześciocylindrowymi, w tym roku ofertę zasilił 3-cylindrowiec. W tej kwestii BMW także nie ma konkurencji. Pytanie tylko, czy 1,5-litrowy motor o mocy 136 koni mechanicznych może stanowić odpowiednie źródło mocy dla modelu uchodzącego za sportowy? Niemniej za taką konfigurację trzeba zapłacić „zaledwie” 126 tysięcy zł.
Wyżej w cenniku znajdziemy już tylko 2 i 3-litrowe konstrukcje benzynowe wspomagane turbodoładowaniem i turbodiesle. Ciekawostkę stanowi hybryda z funkcją ładowania z gniazdka. Potrafi przejechać około 25 kilometrów na prądzie i przyspiesza do setki w 6,1 sekundy.
Najmocniejsza wersja M3 napędzana jest rzędowym silnikiem turbodoładowanym o pojemności 3 litrów. Moc to ledwie 431 KM. Bez względu na wersję BMW 3 to auto zwarte i precyzyjne. Zawieszenie pracuje bardzo mięsiście, a układ kierowniczy daje poczucie pewności przy każdej prędkości. M3 do setki przyspiesza w 4,1 sekundy i rozpędza się maksymalnie do 250 km/h. Irytować może jedynie jakość wykończenia w wersjach podstawowych BMW 3. Twardy plastik i srebrne dodatki warto zamienić na wykończenie lepszej jakości. Niestety dostępne za słoną dopłatą.
Mercedes Klasy C
Klasę C pokazano światu w 2014 roku. To czwarta generacja modelu i jednocześnie najbardziej zbliżona wyglądem do flagowej „eski”. Wersja europejska pochodzi z fabryki w Bremie w Niemczech. Zakłady produkcyjne zlokalizowano również w Chinach, Stanach Zjednoczonych i Republice Południowej Afryki. To, jak widać, najważniejsze rynki dla niemieckiego koncernu.
Najmniejsza limuzyna Mercedesa w standardzie ma napęd na tylną oś. Klienci oczekujący lepszej przyczepności mogą się zdecydować na system 4Matic. Mercedes prowadzi się pewnie, choć nie tak precyzyjnie jak Alfa, BMW czy Audi. Nastawy zawieszenia wyraźnie ukierunkowano na komfort, przynajmniej zwykłych odmian auta.
Nieco inaczej jest z najmocniejszą wersją C63 AMG S z potężnym V8 pod maską o mocy 510 koni mechanicznych. Gdyby nie włoskie Quadrifoglio, C63 byłoby najszybszym sedanem w klasie średniej. Tym samym musi obejść się smakiem i przyjąć z godnością drugie miejsce. Setka w wersji tylnonapędowej pojawia się po 4,1 sekundy (4 s z systemem 4Matic), a prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 250 km/h. Można ją odblokować do 280 km/h po wykupieniu szkolenia doskonalenia techniki jazdy na torze wyścigowym.
Wśród bardziej przyziemnych odmian znajdziemy 1,6-litrowego diesla o mocy 136 KM (144 900 zł), a także ropniaka o pojemności 2,1 (170 i 204 KM), obecnego od niedawna również w katalogu Infiniti Q50, Q30 i QX30. Bazowy silnik benzynowy (1,6 litra) ma 129 KM i kosztuje 119 tysięcy zł. 184-konny motor o pojemności 2,0 i sprzężony z manualną, 6-biegową skrzynią to wydatek przynajmniej 141 200 zł. Dopłata do napędu na cztery koła wynosi 15 tysięcy.
Infiniti Q50
Auto zadebiutowało w maju 2013 i zapoczątkowało nowy rozdział w dziejach japońskiego producenta. Wyrazisty design, napęd na tylną oś (AWD w opcji), turbodoładowane silniki i wersja hybrydowa – tak w skrócie przedstawia się garść argumentów przemawiających za azjatyckim sedanem. Przy jego tworzeniu brał udział kierowca Formuły 1 Sebastian Vettel.
Q50 nie podbiło serc Polaków, ale stanowi ciekawą alternatywę dla bardziej renomowanych konkurentów. Wśród jednostek napędowych znajdziemy jednego diesla pochodzącego wprost z magazynów Mercedesa. To motor o pojemności 2,1 litra i mocy 170 koni mechanicznych. Współpracuje z 6-biegowym manualem (od 155 tysięcy zł) lub 7-stopniowym automatem (od 164 tysięcy). Dwulitrowa benzyna wspomagana turbosprężarką generuje 211 KM i 350 Nm. Do setki przyspiesza w 7,2 sekundy i kosztuje w bazowej, lecz bogato wyposażonej wersji, 163 tysiące zł. Niedawno do oferty dołączył 3.0 V6 o mocy 405 KM 475 Nm. Setkę osiąga w 5,1 sekundy i rozpędza się do 250 km/h. Wśród konkurencji nie znajdziemy równie korzystnej oferty wycenionej na 224 tysiące.
VW Passat 2.0 BiTDI
Passat znalazł się nieprzypadkowo w tym gronie, ale tylko w topowej wersji może dorównać konkurencji z klasy premium. Niemiecki sedan ma najmocniejszego diesla wśród dwulitrowców. Wyposażono go w podwójne doładowanie, dzięki czemu generuje aż 240 KM i 500 Nm. Ma standardowy napęd na obie osie i 7-stopniową skrzynię DSG. Do setki przyspiesza w 6,1 sekundy i rozpędza się maksymalnie do 240 km/h.
Ten niepozorny samochód w maksymalnej specyfikacji wyposażeniowej może też zadziwić ceną, która wynosi blisko 250 tysięcy złotych. Co prawda otrzymujemy niemal wszystko, co VW ma najlepszego, ale nadal to Passat. System multimedialny Discovery Pro z 8-calowym ekranem, obsługującym aplikacje internetowe i wyświetlającym na ekranie zdjęcia satelitarne z Google Earth, aktywny tempomat czy układ automatycznie parkujący auto prostopadle i równolegle tyłem, a także z przyczepą, to tylko nieliczne z wielu udogodnień.
Volkswagenowi niewiele brakuje do aut klasy premium pod względem jakości wykończenia i listy dodatków. Jedyne, czego mu brakuje, to prestiż. W tej kategorii BMW, Alfa, Mercedes i Audi jak na razie pozycjonowani są wyżej.
Lexus IS
Historia najmniejszej limuzyny Lexusa sięga 1998 roku. Wtedy pojawiła się pierwsza generacja auta i od razu została ciepło przyjęta przez europejski i amerykański rynek. Trzecie wcielenie zaprezentowano w styczniu 2013 na targach w Detroit, a w Polsce sprzedaż ruszyła w czerwcu tego samego roku. Droga, jaką przeszedł Lexus, jest stosunkowo krótka, ale niebywale intensywna, a najnowsze wcielenie LS-a to naprawdę dopracowany samochód, pewniak w klasie premium. Dobrze wygląda, jest świetnie wykończony, a w prowadzeniu komfortowy i precyzyjny.
Auto produkowane jest w Japonii i – zgodnie z filozofią marki – marketingowcy kuszą wersjami hybrydowymi. W cenniku nie znajdziemy diesla, bo Lexus konsekwentnie zrezygnował z tego rodzaju napędu we wszystkich modelach. Bazowy IS napędza dwulitrowy silnik wspomagany turbodoładowaniem. Ma 245 KM, 350 Nm, przyspiesza do setki w 7 sekund i rozpędza się maksymalnie do 230 km/h. Współczynnik oporu powietrza wynosi 0,28 Cx. Taką specyfikację w podstawowej wersji Elite wyceniono na 158 900 złotych. Najbogatsza odmiana to wydatek przynajmniej 216 600 zł.
Miłośnicy ekologii będą zachwyceni hybrydą. IS 300h bazuje na 2,5-litrowej jednostce benzynowej i silniku elektrycznym. „Zielony” tandem generuje 223 konie mechaniczne i gwarantuje niezłe osiągi. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 8,3 sekundy, a wskazówka prędkościomierza kończy pracę na 200 km/h. Za podstawową odmianę Elite trzeba zapłacić 161 900 zł. Na drugim końcu cennika znajdziemy wersję F Sport (230 300 zł) z nacechowanym sportem pakietem aerodynamicznym i wnętrzem zaopatrzonym w komplet udogodnień elektronicznych. Moc w tym przypadku trafia na tylne koła. Jedyne, co mocno razi w autach tej marki, to mocne pokrewieństwo z Toyotą, z której pochodzi spora część przełączników i dźwigni. Sportowy IS-F z V8 nie jest już dostępny na polskim rynku, a szkoda, bo dostarczał mnóstwo emocji.
Jaguar XE
To jeden z tych modeli Jaguara, na który miłośnicy marki musieli długo czekać. Oprócz tego to najbardziej aerodynamiczne auto w historii marki. Współczynnik Cx wynosi zaledwie 0,26. Zaprezentowany w Genewie w 2014 XE ma częściowo aluminiową konstrukcję i bazuje na modułowej platformie iQ, na której w przyszłości będą tworzone kolejne modele Jaguara i Land Rovera. Auto, mimo gabarytów auta klasy średniej, nie należy do przestronnych. W środku jest dość ciasne, ale wygodne. Brytyjczycy wpadli w pułapkę stylizacyjną, przez co trudno rozróżnić małą limuzynę od większego XF-a. Niemniej ten sedan wreszcie może się podobać. W standardzie ma napęd na tył (opcjonalnie AWD) i kilka ciekawych silników do wyboru.
Wśród diesli wybór został ograniczony do 2,0 i4D o mocy 163 lub 180 KM (dopłata do AWD wynosi 9 tys. zł). Ropniak jest elastyczny i dość oszczędny, ale kultura jego pracy pozostawia sporo do życzenia. Lepiej przedstawia się sytuacja w przypadku benzynowego źródła mocy. Dwulitrowe i4P generuje 200 i 240 koni w najmocniejszej wersji. Nie jest to jednak oszczędny silnik. Potrafi spalić naprawdę zatrważające ilości oleju napędowego i to nawet przy delikatnej jeździe. Moc przekazuje na tylne koła poprzez automatyczną skrzynię biegów. Na szczycie gamy znajduje się V6 o pojemności 3,0. Ma 340 KM i kosztuje 289 tysięcy złotych. Za 163-konnego diesla trzeba zapłacić 159 900 zł, a benzynowa odmiana o mocy 200 KM wymaga dopłaty w wysokości 10 tysięcy.